Zdjecia z dzisiaj byly robione jeszcze przed Swietami, kiedy bylo w miare cieplo (nie to co teraz :/). Mam na sobie dwie rzeczy, ktorych nigdy nie lubilam, a wlasciwie wciaz nie lubie ;)
Po pierwsze Betty Boop. Kiedys byla fajna, pozniej obrzydla mi przez serial "Przerysowani" emitowany w Mtv i bylam pewna, ze juz nigdy nie kupie rzeczy z jej buzka, ale ta seria t-shirtow z Zary jest przeslodka, a niebieski kolor mnie po prostu zachipnotyzowal :)
Po drugie biale rajstopki. Kupilam je rok temu bo byly mi potrzebne na raz i od tego jednego razu leza zapomniane. Nie lubie bialych rajstop bo czuje sie w nich jakbym miala za chwile isc do przedszkola, jest to najbardziej infantylna czesc garderoby i mimo, ze normalnie mi to nie przeszkadza (kokardki, HK, rozowosci...) to bialych rajstop zniesc nie moge. Tutaj wydaly mi sie idealne do efektu nog z czarno-bialej kreskowki, mam jeszcze jeden pomysl z czym je zlaczyc, ale nie wiem czy sie odwaze.
A tak btw fajnie byloby miec figure jak Betty :)

T-shirt- Zara
Spodnica- Stradivarius
***


