Jak widzicie znowu zmienilam kolor wlosow i w dodatku nie jest to kolor ostateczny bo wlasnie schna mi wlosy po kolejnym farbowaniu. Odbarwialam je dwa razy, najpier byly pomaranczowe, pozniej zolte (tak jak na zdjeciu), teraz w koncu mi sie udalo i mam w miare naturalny, popielaty blond, ale zanim sie w nim pokaze mam jeszcze zdjecia dwoch stylizacji w tym poprzednim, sztucznym blondzie (tak chyba moge go nazwac). Dlatego prosze nie zwracajcie duzej uwagi na wlosy (dodatkowao potargane bo suszone suszarka) lepiej zobaczcie moj nowy, sliczny, rozowy plaszczyk! :) Oczarowal mnie tak bardzo, ze kupujac go nie myslalam o upale, ktory wielkimi krokami zbliza sie do Hiszpanii. No coz... moze przyda sie na jesien lub ostanie chlodne, kwietnowe wieczory.
Buty, torebka i plaszczyk- Zara







